Za tydzień będzie 10. A każdy 10 oznacza kolejny miesiąc w moim życiu.
Dzisiaj tak pomyślałam, co ja osiągnęłam dotychczas ?
Nic.
Nie uczę się, nie pomagam.
Ludzie na każdym kroku uświadamiają mnie że im przeszkadzam, że źle robię.
Dzięki.
Ale do cholery, przecież się staram. Przecież jestem zawsze. Spełniam ich zachcianki, umiem walczyć o siebie, zostawię ślad po sobie w swojej szkole... STOP.
Możliwe że jestem chora.
Tak, chora. Na co? Nie wiem i nie jestem pewna czy nawet chcę. Wolę żyć w nieświadomości. Nie denerwować tym rodziców, siostry, resztek moich przyjaciół. Ale jest już za późno. Super.
Nawet jeżeli to dla mnie koniec to chcę to skończyć w ciszy.
Co ja pierdolę.
To nie koniec. Nie. Mimo wszystko. Above all.
Bo ja taka nie jestem, nie poddam się. Nigdy.
Mimo to cały wczorajszy wieczór przepłakałam i tylko dzięki mojemu kotu zasnęłam.
Wiecie jakie to cholerne uczucie? Pewnie nie i nie życzę tego nikomu.
Jestem chyba mistrzynią odbiegania od tematu.
Zawsze to robię.
Dziecinne, wiem. Ale ja się czuję jak dziecko. Do dorosłej mi jeszcze daleko. Chcę to wszystko nadrobić. Każdą czynność robię dużo wcześniej niż moi rówieśnicy.
Ale my jesteśmy dziećmi. Swoich rodziców? Tak ale też ogólnie. Często zachowujemy się jak dzieci tylko wyglądamy na dorosłych, dojrzałych. Idiotyczne to wszystko.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz