Biegłam kiedyś przed siebie i chciałam być szczęśliwą osobą. Chciałam mieć normalne życie, przyjaciół. Być zwykła i niczym nie wyróżniająca się. Żyć sobie po cichu i szczerze się uśmiechać.
Coś mi nie wyszło. Jak zawsze.
Na własną prośbę wywołałam depresję. Teraz.
Tęskniłam, chorobo.
Chciałam znowu poczuć się beznadziejna i nikomu nie potrzebna. Chyba mi wyszło.
Zdarza się.
Co nie?
Chyba tylko mi.
Ale nie, ty jesteś zjebana.
Pamiętaj, nic nie warta.
Nie wierz sobie, w siebie.
Nie ufaj sobie.
Bo po co?
Nie ufaj nikomu.
Kłamią, szydzą, wykorzystują każde twoje potknięcie przeciw tobie.
Tego się nauczyłam.
Dzięki szkoło.
I chociaż teraz siedzę z siostrą i to piszę to jednak cieszę się że ma na mnie wyjebane.
Bo po co jej ktoś taki jak ja? Depresyjny, wiecznie smutny, pełny blizn, z zapasem smutnych piosenek. Nikt takiej mnie nie chce.
Nikt.
I nie kłamcie, proszę ludzie. Nigdy wam to nie wychodzi. Widać prawdę po oczach.
To nie jest takie trudne.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz